zawrat z doliny pięciu stawów
Meaning of zawrat in the Polish dictionary with examples of use. Synonyms for zawrat and translation of zawrat to 25 languages.
Dolina Pięciu Stawów Polskich, zwana Piątką lub D5SP, uważana jest za jedną z najpiękniejszych tatrzańskich dolin. Znajduje się tu najwyżej położone w Polsce schronisko (1671 m n.p.m.) oraz najgłębsze jezioro w Tatrach – Wielki Staw Polski, gdzie można dać nura na prawie 80 metrów w głębiny.
Po pokonaniu drabinki, korzystając z łańcuchów, schodzimy na bardzo wąskie wcięcie Koziej Przełęcz. Przez przełęcz przebiega żółty szlak z Doliny Pięciu Stawów do Doliny Gąsienicowej. Razem z żółtym szlakiem Orla Perć obniża się początkowo ku Dolince Pustej, by następnie odbić w lewo do góry.
Z przełęczy Zawrat szlak niebieski na północ do schroniska „Murowaniec” – 1.40 godz. (również miejsca o dużej ekspozycji), na południe do Doliny Pięciu Stawów Polskich do schroniska nad Przednim Stawem – 1.30 godz. PRZEŁĘCZ ZAWRAT KOZIA PRZEŁĘCZ(po drodze Zamarła Turnia) 2159. 2137. 0,8 : 20: 1.00
Chyba najlepszą metodą na poznanie panoramy ze Szpiglasowego Wierchu jest wycieczka w formie pętelki. Jeżeli się na to zdecydujecie, to polecam wchodzenie od strony Doliny Pięciu Stawów, a wszystko dlatego, że ten najtrudniejszy odcinek łatwiej jest pokonać idąc do góry. Później pozostanie już tylko zejście „Ceprostradą” do
Partnervermittlung Partner For You Martina Resch Gmbh. Zawrat należy do jednej z najbardziej znanych przełęczy w Tatrach, latem odwiedzana przez pieszych turystów zimą przez narciarzy. Leży pomiędzy masywem Świnicy a ściślej Zawratową Turnią od zachodu a Małym Kozim Wierchem od wschodu. Przez Zawrat biegnie niebiesko znakowanych szlak łączący Dolinę Gąsienicową z Doliną Pięciu Stawów Polskich. Od strony Hali Gąsienicowej szlak jest znacznie trudniejszy niż od Doliny 5 Stawów, we wspinaczce pomagają liczne zabezpieczenia w postaci klamer i łańcuchów. Tutaj ma swój początek najsłynniejszy szlak graniowy — Orla Perć, jednokierunkowym szlakiem można dojść do Koziego Wierchu. Na Zawracie krzyżują się dwa szlaki: niebieski biegnący z Kuźnic przez Halę Gąsienicową, Dolinę Pięciu Stawów, Świstówkę Roztocką do Morskiego Oka, oraz czerwony będący najdłuższym szlakiem polskiej części Tatr, prowadzący graniami i szczytami zaczynający się w Dolinie Miętusiej i dalej grzbietem Czerwonych Wierchów, przez Kasprowy Wierch, Świnicę, Zawrat i dalej Orlą Perć do przełęczy przełęcz wchodzono dawniej dnem Żlebu Zawratowego, obecny szlak wiodący tzw. Nowym Zawratem zbudowało Towarzystwo Tatrzańskie w latach 1894-95. Przez Zawrat chodzą turyści już ponad wiek, a górale z pewnością jeszcze dawniej. Bywali tutaj znani ludzie jak: Stefan Żeromski, Jarosław Iwaszkiewicz, Jan Kasprowicz, Maria Skłodowska-Cure, Włodzimierz I. Lenin i wielu innych. Od 1952 roku szlak nosił nazwę Szlaku Lenina, na cześć wodza rewolucji a do niebieskich znaków domalowano czerwone Zawrat oraz Zawracik pojawia się w Tatrach dość często, oznaczając przeważnie strome przełęcze lub skalisty z Zawratu przedstawia się bardzo ciekawie, można zobaczyć stąd górną część wielkiej polodowcowej Doliny Pięciu Stawów gdzie i leżący w niej Zadni Staw. Widać część głównej grani Tatr, biegnącej od Świnicy do Szpiglasowego Wierchu a dalej potężne turnie Cubryny, Mięguszowieckich Szczytów. Przy dobrej widoczności można dojrzeć najwyższy szczyt polskich Tatr — Rysy. W stronę południowo — zachodnią widać charakterystyczny masyw Hali Gąsienicowej na ZawratZ Kuźnic za znakami niebieskimi przez Boczań, Skupniów Upłaz i Przełęcz między Kopami docieramy na Halę Gąsienicową. Spod schroniska Murowaniec idziemy dalej ścieżką u podnóży Małego Kościelca, zobaczymy tutaj w naturalny sposób wykształconą górna granicę lasu przechodzącą w piętro kosodrzewiny. Możemy stąd również zaobserwować dobrze wykształconą dolinę polodowcową, o stromy zboczach i dosyć szerokim dnie. Na dalszym planie w środkowej części doliny wysoki skalny próg granitowy zamykający Czarny Staw i widoczny z niego wypływający Czarny Potok. Po lewej stronie szlaku u podnóży stoków Małego Kościelca pośród granitowych głazów można dostrzec kamień z napisem upamiętniający śmierć Mieczysława Karłowicza, znakomitego kompozytora, który w tym miejscu zginął pod lawiną śnieżną podczas samotnej wędrówki na nartach. Dalej ścieżką pokonujemy podejście przez próg skalny i docieramy nad Czarny Staw Gąsienicowy. Jezioro należy do jednych z najpiękniejszych i jest trzecim co do wielkości w Tatrach Polskich. Wycieczkę kontynuujemy z lewej strony zbiornika i po pewnym czasie podchodzimy wysokim progiem skalnym. Po jego pokonaniu pokazuje się kolejny staw. To niewielkie jezioro nosi nazwę Zmarzłego Stawu, z powodu długotrwałego zalodzenia, nawet do późnego tego miejsca szlak wiedzie dalej po rumowiskach skalnych i zakosami docieramy do piarżystego żlebu, który opada spod Zawratu. Niegdyś tędy prowadził tzw. Starym Zawratem szlak, obecnie używany w zimie i przy oblodzeniach. Nasza trasa prowadzi Nowym Zawratem pośród skalnej scenerii północną ścianą Małego Koziego Wierchu. Droga tędy poprowadzona ubezpieczona jest długimi łańcuchami, klamrami i wyciętymi w skale stopniami, przeznaczona dla doświadczonych turystów. Po niespełna godzinie w trakcie ekscytującej wspinaczki szlak doprowadza na Doliny 5 Stawów na ZawratJet to najdogodniejsza i nieprzedstawiająca większych trudności trasa na Zawrat. Wycieczkę można rozpocząć obok schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, skąd idziemy niebieskim szlakiem nieopodal Małego i Wielkiego Stawu. Po przekroczeniu mostku nad wodą wypływającą z Wielkiego Stawu wśród kosodrzewiny dochodzimy do miejsca, gdzie w prawo odchodzi żółto znakowany szlak na Krzyżne. My dalej za znakami niebieskimi ścieżką trawersujemy dolne zbocza opadające z Koziego Wierchu. Po pewnym czasie w prawo odchodzi czarny szlak właśnie na ten szczyt, a my idziemy dalej dnem doliny. Przed nami widoczny następny ze stawów w dolinie tym razem Czarny Staw Polski. Po chwili kolejny szlak tym razem żółty prowadzący w lewo na Szpiglasową Przełęcz a trochę dalej w prawo przez Dolinkę Pustą na Kozią Przełęcz. Przed rozwidleniem widoczny pozostały fragment tablicy poświęconej Stanisławowowi Broniewskiemu, który zginął w 1917 roku na południowej ścianie pobliskiej Zamarłej Turni. Od tego miejsca szlak zaczyna wznosić się i w dalszej części wiedzie pod urwiskami Kołowej Turni i dalej percią idziemy nad kotłem Dolinki pod Kołem. Następnie stokami Małego Koziego Wierchu docieramy na Zawrat. Po drodze ciekawy widok na ostatni w dolinie Pięciu Stawów Polskich — Zadni Staw, który jest jednym z najwyżej położonych polodowcowych jezior w Tatrach Polskich. Po niżej stawu Wole Oko często przykryty śniegiem niewielki zbiornik Kasprowego Wierchu przez Świnicę na ZawratZ Kasprowego Wierchu idziemy wygodnym i łatwym szlakiem graniowym aż do Świnickiej Przełęczy, po drodze mijamy Gładki Wierch, Skrajną i Pośrednią Turnię. Z przełęczy idziemy w górę zakosami ścieżką poprowadzoną pośród głazów i progów skalnych. Dalej południowo-zachodnim zboczem Świnicy do szerokiego żlebu, który opada spod samego wierzchołka. Przechodzimy w poprzek żlebu pod koniec obniżamy się nieco na siodełko w bocznym żebrze, w przejściu pomagają łańcuchy i klamry. Stąd idziemy w górę na grań i wychodzimy na Świnicę. Rozpościera się stąd wspaniała panorama na Tatry Wysokie i Zachodnie, Zakopane i Podhale. Poniżej wierzchołka odchodzi szlak prowadzący na Zawrat. Idziemy pośród bloków skalnych i stromego skalno-trawiastego zbocza w stronę Dolinki pod Kołem. Ścieżka jest miejscami bardzo przepaścista, ubezpieczona w liczne klamry i łańcuchy. Szlak prowadzi najpierw w dół po upłazkach i skałach, dalej trawersem na niewielkie wcięcie w południowo-wschodnim żebrze Gąsienicowej Turni. Dalej opada stromo poniżej grani Gąsienicowych Turni i biegnie przez długi piarżysty żleb opadający spod Niebieskiej Turni. Z początkiem lata można tutaj jeszcze spotkać zalegające płaty śniegu. Następnie idziemy długim trawersem ku górze południowym zboczem Zawratowej Turni docieramy na Zawrat. Odcinek szlaku ze Świnicy do Zawratu ze względu na znaczne trudności często nieoficjalnie zaliczany jest do Orlej Perci.
To jedna z najbardziej znanych dolin w polskiej części Tatr. Dla wielu jest głównym celem wycieczki, inni dopiero zaczynają tu swoje przygody. Dzięki licznym szlakom i atrakcjom, niemal każdy turysta znajdzie tu coś dla siebie. Również w warunkach zimowych. Sam Dolinę Pięciu Stawów traktuję głównie jako przystanek w drodze na okoliczne szczyty lub przełęcze. Tak było i tym razem, gdy pewnego styczniowego dnia udawałem się na położone niedaleko Zawratu Kołową Czubę i Zawratową Turnię. Postanowiłem jednak poświęcić temu miejscu osobny tekst, nadając mu bardziej poradnikową formę. Spróbuję opisać, czego można się spodziewać w Dolinie Pięciu Stawów zimą, jak bezpiecznie tu dotrzeć, a także jak zmieniają się biegnące tędy szlaki w stosunku do swoich standardowych, letnich wariantów. Będzie również dokładny opis szlaku prowadzącego tu przez Dolinę Roztoki oraz głównej trasy biegnącej w pobliżu skutych lodem jezior. Dolina Pięciu Stawów w zimie – podstawowe informacje Dojazd do Palenicy Białczańskiej Najkrótsza, i właściwie jedyna rozsądna droga do Doliny Pięciu Stawów zaczyna się w Palenicy Białczańskiej. Chcąc się tam dostać mamy do wyboru dwie opcje: samochód albo prywatną komunikację autobusową. Oba rozwiązania mają zarówno zalety, jak i parę wad. Zacznijmy od samochodu. To opcja przede wszystkim szybka i bardziej wygodna, ale wiąże się też z paroma utrudnieniami. Choć parking w Palenicy jest dość duży (zmieści ponad 1000 pojazdów), to w niektóre dni zapełnia się bardzo szybko. Są dni, że wolnych miejsc nie ma już o 8-mej rano. Co więcej, od jakiegoś czasu obowiązuje tam internetowa rezerwacja miejsc. Kto pierwszy ten lepszy, więc zdarzają się sytuacje, gdzie wszystkie miejsca na pogodną sobotę są wykupione już w środku tygodnia. Ciężko więc o spontaniczne wyjazdy, planowane pod dobre warunki pogodowe. Chociaż zimą sytuacja jest nieco lepsza – w tak zwanym „niskim sezonie” jeździć można nawet bez wcześniejszego zakupu biletu (sytuacja aktualna na styczeń 2021, w przyszłości może się oczywiście zmienić). Koszt postoju wynosi 30 złotych za dobę. Często pojawia się pytanie o godzinę otwarcia parkingu oraz czy można przyjechać wcześniej. Odpowiedź brzmi: tak, można i jest to nawet dość popularne. O opłatę i tak ktoś się później upomni. Nie ma też problemu, by zostawić auto na kilka dni, choć wtedy bilet będzie odpowiednio droższy. Całkiem niezłą alternatywą dojazdu do Palenicy Białczańskiej są autobusy. Kursują codziennie (również w święta), od rana do wieczora, czasem nawet co kilka minut. Czas dojazdu z dworca w Zakopanem to około 35 minut, a koszt biletu wynosi 10 zł. Pewną wadą jest nieregularność połączeń (odjazd najczęściej po zapełnieniu wszystkich siedzeń) oraz związany z tym fakt, że czasem do Palenicy da się dotrzeć dopiero około 8-mej. Przy krótkim, zimowym dniu, nie zostawia to wiele czasu na jakieś dłuższe wycieczki. Wejście przez Dolinę Roztoki Wchodząc do Doliny Pięciu Stawów z Palenicy Białczańskiej, trasę można podzielić na kilka fragmentów. Pierwszym jest przejście asfaltową drogą od parkingu do okolic wodospadu Wodogrzmoty Mickiewicza, kolejnym dość łatwe przejście dnem Doliny Roztoki, a ostatnim strome podejście przez próg owej doliny, do jej górnej części, zwanej właśnie Doliną Pięciu Stawów. W lecie podejście można pokonać na dwa sposoby: zielonym szlakiem prowadzącym przy wodospadzie Siklawa bezpośrednio nad brzeg Wielkiego Stawu Polskiego,szlakiem czarnym prowadzącym zboczem Świstowej Czuby i obok Niżniej Kopy w okolice schroniska PTTK. Wariant zimowy nieco różni się od obu tych tras. Początkowo biegnie w sposób zbliżony do szlaku czarnego (choć bez zakosów, raczej prosto do góry), lecz zamiast skręcić w prawo przed Niżnią Kopą, obchodzi ją od południa, łącząc się później z częścią szlaku niebieskiego. Orientacyjny przebieg tej trasy zaznaczyłem kolorem czerwonym na rysunku poniżej. Zimowy szlak do Doliny Pięciu Stawów. Z czego wynika ta zmiana? Chodzi przede wszystkim o uniknięcie lawin, które mogą schodzić w okolicy Siklawy oraz ze zboczy Niżniej Kopy. Wyznaczony wariant jest więc bezpieczniejszy, choć stromy i trochę męczący. Aby ułatwić orientację w terenie, pracownicy parku oznaczają go wysokimi, kolorowymi tyczkami. Dojście do Doliny Pięciu Stawów (od parkingu w Palenicy do schroniska) wymaga pokonania około 7,5 kilometra i przeciętnemu turyście zajmuje mniej więcej 3 godziny. Choć mówimy tu o przejściu w dobrych warunkach, gdzie nie trzeba się męczyć w głębokim śniegu lub nawet przecierać trasy po dużych opadach. Zejście powinno być nieco szybsze, choć oczywiście zawsze warto mieć parę godzin rezerwy lub być gotowym na nocny powrót. Na koniec tej części wspomnę jeszcze o przewyższeniach, które na tym szlaku wynoszą około 800 metrów w górę i niecałe 100 w dół. Nabieranie wysokości najbardziej odczuwalne jest pod koniec trasy, gdy trzeba wdrapać się na mierzący jakieś 250 metrów próg doliny. Sytuacja lawinowa Szlak do Doliny Pięciu Stawów prowadzi częściowo przez tereny zagrożone lawinami. Przy niższych stopniach (1 i 2 w pięciostopniowej skali) raczej nie ma się czego obawiać. Dla wyższych poziomów zagrożenie staje się już realne. W skrajniej sytuacji (tak było choćby na przełomie 2019 i 2020 roku, przy czwartym stopniu zagrożenia) może dojść nawet do ewakuacji znajdującego się w dolinie schroniska. Na lawiny najbardziej narażona jest stroma końcówka zielonego szlaku, prowadząca w okolicach Niżniej Kopy i Świstowej Czuby. Duże zagrożenie występuje też na trasach, które w Dolinie Pięciu Stawów się zaczynają. Mam tu na myśli szczególnie szlak na Szpiglasowy Wierch oraz niektóre dojściówki do Orlej Perci. Zimowym szlakom przechodzących przez Dolinę Pięciu Stawów przyjrzymy się lepiej już za chwilę. Jak zabezpieczyć się przed zagrożeniem lawinowym? Dla większości turystów, szczególnie tych kończących spacer w okolicach schroniska, spokojnie wystarczy śledzenie komunikatów lawinowych TOPR-u i stosowanie się do ich zaleceń. Przy poziomie 3 warto się już zastanowić nad przełożeniem wycieczki lub wybraniem bezpieczniejszego szlaku. Przy „czwórce” wątpliwości być już nie powinno (choć to takie ogólne zalecenia, bo bardziej doświadczeni znajdą sposoby, by i w takich warunkach bawić się w Tatrach całkiem bezpiecznie). Zimowe atrakcje Doliny Pięciu Stawów Choć samo przejście Doliną Roztoki może już dostarczyć trochę pozytywnych wrażeń, załóżmy, że nie poprzestajemy na spacerze „tam i z powrotem”, lecz chcemy też spędzić trochę czasu w Dolinie Pięciu Stawów. Jakich atrakcji można się tu spodziewać? Wielu, może nawet większość turystów zahacza o tutejsze schronisko, postawione we wschodniej części doliny. Można coś zjeść, wypić, nawet zostać na noc (choć pewnie konieczna będzie rezerwacja z pewnym wyprzedzeniem). Zimą, po kilku tygodniach ujemnych temperatur, tutejsze stawy pokrywają się warstwą lodu. Gdy stanie się odpowiednio gruba, bez obaw można przechadzać się po ich zarzniętych taflach, co pozwala oglądać niektóre miejsca doliny z innej, niedostępnej latem perspektywy. Gdy mamy więcej czasu, warto wybrać się na spacer wgłąb Doliny Pięciu Stawów. Niebieski, prowadzący na przełęcz Zawrat szlak przez długi czas jest dość płaski i do wysokości Kołowej Czuby raczej nie powinien nikomu sprawić problemów. Spacerując tą trasą możemy zajrzeć w piękne miejsca, których nie dostrzeżemy z okolic schroniska, a także odszukać inne, położone bardziej za zachód stawy. No i w końcu: szlaki. Bo dla niektórych Dolina Pięciu Stawów to dopiero początek, a prawdziwy cel wycieczki stanowią szczyty lub przełęcze położone gdzieś wyżej, na którejś z otaczających ją grani. Szlaki w Dolinie Pięciu Stawów oraz ich zimowe wersje Wśród startujących z doliny szlaków do wyboru mamy: niebieski przez Świstówkę w stronę Morskiego Oka – zimą zamykany ze względu na ochronę na Zawrat – szlak dość łatwy i bardzo popularny, zimą poprowadzony nieco dalej od Kołowej Czuby, dnem Dolinki za na Kozi Wierch – również cieszący się dużym zainteresowaniem i szybko przecierany po nowych opadach. Zimą prowadzi nieco dalej od letniego wariantu, po bezpieczniejszych formacjach na Szpiglasowy Wierch – to już coś dla bardziej doświadczonych. Szlak miejscami trudny, mocno zagrożony lawinami i o zimowym wariancie bardzo różnym od letniego. Idzie się przez Przedni Staw, potem zboczem Niedźwiedzia, a na Szpiglasową Przełęcz wchodzi trasą prowadzącą nieco bliżej ścian na Kozią Przełęcz – trasa trudna, stroma i lawiniasta, niezbyt często odwiedzana. Zimą prowadzi żlebem opadającym z przełęczy w stronę Pustej na przełęcz Krzyżne – szlak niemal w ogóle nie używany zimą ze względu na bardzo duże zagrożenie lawinowe. Oprócz tego, istnieją jeszcze dwie inne trasy, które choć teoretycznie zabronione, w praktyce służą co ambitniejszym turystom do docierania w ciekawe miejsca leżące poza szlakami: droga na Kołową Czubę – dość łatwe i szybkie wejście od szlaku prowadzącego na Zawrat (przez Przełęcz Schodki lub ze wcześniejszym odbiciem w stronę szczytu).droga na Gładką Przełęcz – łatwe, choć strome i zagrożone lawinami wejście od szlaku na Zawrat. Droga odgałęzia się od niego w lewo kawałek przed opadającą ku dolinie, południową granią Kołowej Czuby. Co warto zabrać na wycieczkę Zaczynając od podstaw, oczywiście coś, co zabezpieczy nas przed zimnem, wiatrem oraz możliwymi opadami śniegu. Sytuacje, gdzie w górach jest kilkanaście stopni chłodniej niż w pobliskim Zakopanem wcale nie należą do rzadkości. Idąc w góry zimą warto mieć też wysokie buty z grubą, przyczepną podeszwą. Na większości tatrzańskich szlaków same buty jednak nie wystarczą i należy je jakoś „uzbroić”. Do wyboru mamy: nakładki antypoślizgowe – tanie, ale nie dające zbyt wiele korzyści poza bardzo łatwymi i w większości płaskimi trasami. Na zimową Dolinę Pięciu Stawów mogą okazać się niewystarczające (choć są też takie dni, że bez problemu wejdzie się tu bez zakładania niczego na buty).raczki – lekkie, stosunkowo niewielkie i niezbyt drogie. Dają niezłą przyczepność na trasach łatwych i niezbyt stromych. Powinny spokojnie wystarczyć, by dojść do Doliny Pięciu Stawów w – „ciężki sprzęt”, który bez problemu pozwoli poruszać się po Dolinie Pięciu Stawów i startujących z niej szlakach. Są jednak dość drogie (od około 300 zł), trochę ważą i zajmują sporo miejsca w plecaku. Na buty warto założyć również stuptuty, które ochronią nogawki przed śniegiem, błotem oraz pocięciem ich ostrymi zębami raków lub raczków. Niektórzy turyści zabierają też kije trekkingowe. Wybierając się wyżej, na bardziej strome zbocza warto zabrać ze sobą kask, czekan oraz tak zwane „lawinowe ABC” (detektor, sonda i łopata). Te dwa ostatnie trzeba jednak nie tylko mieć, lecz również umieć używać. W sytuacji kryzysowej może bowiem nie być czasu na metodę prób i błędów czy tłumaczenia znajomych – zadecydują sekundy i odpowiednio wyrobione odruchy. Z innych rzeczy, koniecznie należy mieć ze sobą latarkę (najwygodniej czołówkę), naładowany telefon z zapisanym numerem TOPR-u, okulary przeciwsłoneczne (w pogodny dzień śnieg może nieźle dać popalić naszym oczom), krem z filtrem (to również na te ładniejsze dni) i folię NRC. No i oczywiście odpowiednią ilość jedzenia i picia. Dolina Pięciu Stawów zimą – opis szlaku Wycieczkę zaczynamy na parkingu w Palenicy Białczańskiej. Podchodzimy do kasy, kupujemy bilet (6 zł za normalny, 3 zł za ulgowy, a od jakiegoś czasu można też kupić bilety online) i wchodzimy za szlaban. Tam czeka słynna, 9-kilometrowa asfaltówka prowadząca do schroniska nad Morskim Okiem. Idąc do Doliny Pięciu Stawów będzie trzeba przejść jej pierwszy odcinek, liczący niecałe 3 kilometry. Jeśli nie jesteśmy tu bardzo wcześnie, na początku drogi będzie czekać już kilka dorożek, wożących turystów na trasie Palenica Białczańska – Włosienica. Nas to jednak nie interesuje – na szlaku przez Dolinę Roztoki możemy liczyć jedynie na własne nogi. Postój konnych dorożek w Palenicy Białczańskiej. Mijamy odgałęzienie niebieskiego szlaku na Rusinową Polanę, wchodzimy na asfalt i zaczynamy wędrówkę. Przez parę minut idziemy prosto, po niemal płaskiej drodze. Z lewej strony szumi potok Białka, przed sobą, nieco po prawej stronie mamy niezły widok na grań Wołoszyna. Początek asfaltu w stronę Morskiego Oka. Po prawej widok na kończącą się tutaj grań Wołoszyna. Po przejściu około pół kilometra docieramy do lekko nachylonej serpentyny, która wyprowadza nas nieco wyżej nad koryto pobliskiej rzeki. Potem znów głównie idziemy prosto, często w terenie zalesionym. Choć zdarzają się też odcinki z bardziej osłoniętym terenem, gdzie możemy spojrzeć na przykład na Gerlach, będący najwyższym szczytem całych Tatr. Gdzieś pod koniec tego prostego odcinka mijamy kolejne rozdroże szlaków. Co ciekawe, od „naszego” czerwonego oddziela się trasa również oznaczona kolorem czarownym. Trasa prowadzi do Toporowej Cyrli przez między innymi Polanę pod Wołoszynem, Rówień Waksmundzką i Psią Trawkę. Droga nad Morskie Oko i kolejne skrzyżowanie szlaków. My idziemy jeszcze kawałek asfaltem, docierając do jednej z głównych atrakcji tej drogi. Po prawej stronie najbliższego zakrętu znajdują się Wodogrzmoty Mickiewicza – system kilku wodospadów o wysokościach od 3 do 10 metrów. Z punktu widokowego na mostku całości niestety nie widać. Wodogrzmoty Mickiewicza. Z popularnego punktu widokowego przy barierkach mostu najlepiej prezentuje się Pośredni Wodogrzmot. Mijamy wodospady i pokonujemy cały łuk zakrętu. Tuż za nim, na wysokości placu z kilkoma ławkami i przenośnymi toaletami znajduje się skrzyżowanie z zielonym szlakiem. Idąc w lewo, dotarlibyśmy pod pobliskie schronisko PTTK. Skręcając w prawo, ruszamy do Doliny Pięciu Stawów. Tu interesuje nas oczywiście druga opcja. Odejście zielonego szlaku do Doliny Pięciu Stawów. Schodzimy z asfaltu, skręcając w mniejszą, leśną ścieżkę. Jej początek jest stromy i przeważnie dość śliski (efekt przejścia setek, czasem nawet tysięcy turystów). Wiele osób zakłada w tym miejscu raki lub raczki. Warto też zwrócić uwagę na stojący po lewej stronie znak ostrzegający o lawinach. Jak wspomniałem we wstępie, końcówka podejścia jest tym zjawiskiem zagrożona. Pokryte śliskim śniegiem kamienne schodki kawałek za skrzyżowaniem szlaków. Po paru minutach nabierania wysokości szlak na chwilę robi się bardziej płaski, potem wręcz opada w dół. Schodzimy na dno Doliny Roztoki docierając do płynącego tamtędy potoku. Ten będzie nam towarzyszył przez parę najbliższych kilometrów. Zejście na dno Doliny Roztoki. Przechodzimy przez niewielki, drewniany mostek i dłuższą chwilę idziemy częściowo zalesionym terenem. Dno doliny wznosi się tu niemal niezauważalnie, a oznaczona na zielono ścieżka delikatnie faluje to w górę, to w dół. Każde z podejść jest jednak krótkie i ciężko się nimi zmęczyć. Przejście przez kawałek gęstszego lasu. Płynąca gdzieś po lewej stronie Roztoka czasem oddala się od ścieżki, jednak tylko po to, by zaraz do niej wrócić. Sama trasa jest natomiast dość szeroka i przez większość czasu dobrze przetarta. Jest to bowiem główna droga, którą transportowane jest zaopatrzenie do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów (do okolic rozdroża szlaków niedaleko Siklawy, bo ostatni etap przez próg doliny towary pokonują już w specjalnym wyciągu linowym). Idąc dnem Doliny Roztoki warto rozglądać się na obie strony. Po lewej stronie ogranicza ją grań Opalonego Wierchu, natomiast po prawej imponująca grań Wołoszyna. W pewnym momencie natrafiamy też na niewielki, drewniany szałas. Ze względu na ciekawą okolicę oraz położenie mniej więcej w połowie zielonego szlaku, turyści często robią w tym miejscu dłuższe przerwy. Drewniany szałas przy zielonym szlaku. Stąd całkiem nieźle widać już górujący nad Doliną Pięciu Stawów masyw Koziego Wierchu. Kawałek dalej docieramy do kolejnego mostka. A właściwie dwóch, choć jeden jest już stary, połamany i zagrodzony taśmami zakazującymi poruszania się po nim. Idziemy więc prawym mostem, po raz drugi przekraczając płynący doliną strumień. Na przeciwnym brzegu czeka kolejne krótkie podejście. To jest dość strome, choć można je ominąć korzystając z idącej obok drogi dla traktorów, quadów i skuterów śnieżnych. U góry jeszcze chwila przez las, a następnie wyjście w otwarty teren. Koniec drogi przez las, resztę szlaku do Doliny Pięciu Stawów pokonamy już w otwartym terenie. Najpierw trochę schodzimy, potem zaczynamy finalne nabieranie wysokości. Mijamy wspomniany przed chwilą wyciąg towarowy i dochodzimy do rozdroża szlaków. Tu, możemy zrobić 3 różne rzeczy, mocno uzależnione o ilości ściegu oraz stopnia zagrożenia lawinowego. Najbezpieczniejszy jest opisywany w pierwszej części tego tekstu „wariant zimowy”, który wspina się stromo po zboczu między Niżnią Kopą i Świstową Czubą, na następnie obchodzi tę pierwszą od południa. Gdy warunki śniegowe są lepsze, można zdecydować się letni wariant czarnego szlaku, czyli przejście północną stroną Niżniej Kopy. Bywa tam jednak stromo, a ewentualny upadek w dół Zadniego Litworowego Żlebu mógłby mieć bardzo niefajne konsekwencje. Ostatnią opcją jest typowo letnie podejście przez Siklawę. Najkrótsze, najładniejsze, ale wykorzystywane tylko wtedy, gdy poziom zagrożenia lawinowego jest niski, a ilość śniegu niewielka. Czyli w sumie tak, jak podczas mojej dzisiejszej wycieczki. Choć przyznaję też, że dziś, z zimowych warunkach idę tędy po raz pierwszy. Najczęściej stosuje się jednak ten pierwszy wariant. Podejście w stronę Siklawy – wariant raczej rzaddko stosowany zimą. Częściowo zamarznięty wodospad Siklawa. Tu jeszcze chwila niezbyt stromego podejścia ponad wodospadem. Wejście wariantem zimowym, czyli najpierw mijając Niżnią Kopę od wschodu, a następnie obchodząc ją od północy. W zależności od wybranego wariantu, podejście zakończymy albo przy budynku schroniska, albo nad brzegiem Wielkiego Stawu. Jeśli jesteśmy w tym drugiem miejscu i chcemy dostać się do schroniska, będzie się trzeba kawałek cofnąć niebieskim szlakiem. Droga jest jednak łatwa i zajmuje około 10 minut. Schronisko PTTK w Dolinie Pięciu Stawów. Niebieski szlak przez Dolinę Pięciu Stawów Jeśli nie chcemy kończyć tu wycieczki, ale też nie zamierzymy wspinać się na jakiś ambitniejszy szczyt lub przełęcz, warto przespacerować się niebieskim szlakiem. Przez jakieś 2 kilometry prowadzi on nietrudnym i w miarę płaskim terenem, przy okazji pokazując sporo atrakcyjnych zakątków Doliny Pięciu Stawów. Początek niebieskiego szlaku spod schroniska w stronę Zawratu. Odcinek prowadzący w drugą stronę zimą jest niestety zamknięty. Ruszając spod schroniska idziemy chwilę brzegiem Przedniego Stawu. Później mijamy naprawdę niewielki Mały Staw, a w końcu docieramy do mostku nad potokiem Roztoka wypływającym w Wielkiego Stawu. W tym miejscu kończy się szlak zielony, który jak już wiemy, nie jest zbyt często używany do odwiedzania Doliny Pięciu Stawów zimą. Widok na pokonany właśnie mostek. W tle dobrze widoczne Miedziane oraz Opalony Wierch. Podchodząc kawałek dalej lekko wznosimy się ponad największy z tutejszych stawów. Gdzieś tu znajduje się również odejście żółtego szlaku na Krzyżne. Istnieje duża szansa, że będzie on nieprzetarty. Zimą jest tam dość niebezpiecznie, więc mało kto porywa się na zdobywanie przełęczy od tej strony. Widok na kawałek Wielkiego Stawu oraz grań na południe od niego. Dalsza droga wgłąb Doliny Pięciu Stawów. Po kolejnych kilku, może kilkunastu minutach niezbyt wymagającego marszu docieramy do odejścia innego szlaku. Tym razem jest to czarna trasa na Kozi Wierch. Tu zastaniemy raczej dobrze widoczną ścieżkę. Kozi jest bardzo popularny i regularnie odwiedzany przez trochę bardziej zaawansowanych turystów. Odejście czarnego szlaku na Kozi Wierch. Minąwszy drogowskaz zaczynamy trochę oddalać się od Wielkiego Stawu. Dalej poruszamy się nietrudnym terenem wgłąb doliny, gdzie pojawiają się niezłe widoki na Kołową Czubę oraz pełną innych szczytów grań łączącą Świnicę ze Szpiglasowym Wierchem. Przejście przez dolinę z coraz lepszym widokiem na Kołową Czubę oraz grań między Szpiglasem i Świnicą. Na owej grani pełno jest ciekawych, choć nieco mniej znanych szczytów. Jak widać na zdjęciu powyżej, wkrótce docieramy do kolejnego skrzyżowania. Tym razem jest to odejście szlaku na Szpiglasowy Wierch. Jeśli śniegu będzie więcej, raczej nie znajdziemy przy nim wielu śladów. Zimowy wariant prowadzi bowiem zupełnie inną trasą, której początek znajduje się dobre półtora kilometra stąd. Idziemy kolejnych parę minut i znów jesteśmy przy skrzyżowaniu z żółtym szlakiem. W stronę Pustej Dolinki startuje stąd trasa na Kozią Przełęcz. Dość wymagająca oraz nie zawsze bezpieczna, więc i nie odwiedzana zbyt często. Odejście szlaku na Kozią Przełęcz. Przepiękne otoczenie Pustej Dolinki. Kontynuując marsz, dość szybko dotrzemy do miejsca gdzie niebieski szlak zacznie się wznosić. W zimowej wersji okrąży południową grań Kołowej Czuby, skieruje do Dolinki za Kołem i będzie dalej piąć w stronę Zawratu. Z pewnej wysokości zyskamy niezły widok na Czarny Staw, w Dolince za Kołem czeka ostatni w dolinie, Zadni Staw. Przejście przez dość łagodną w tym miejscu, południową grań Kołowej Czuby. Widok na Dolinę Pięciu Stawów po nabraniu trochę więcej wysokości. Jak daleko dojdziemy, zależy tylko od nas oraz panujących danego dnia warunków. Kontynuowanie podejścia na Zawrat jest już jednak nieco trudniejsze i najczęściej warto będzie mieć ze sobą raki oraz czekan. Ja opis przejścia przez Dolinę Pięciu Stawów w tym miejscu zakończę, a zainteresowanych Zawratem odeślę do tego artykułu. Zima w Dolinie Pięciu Stawów – podsumowanie Zimowe wejście do Doliny Pięciu Stawów do bardzo fajna propozycja dla tych turystów, którzy są już nieco oswojeni z „białymi górami” oraz chcą czegoś więcej niż łatwy spacer nad Morskie Oko, przez Dolinę Kościeliską czy Chochołowską. Będzie nieco trudniej, ale też mniej tłoczno, z lepszymi widokami i większą satysfakcją z wycieczki. Trasa jest na tyle długa, że będzie stanowić fajne wyzwanie dla chcących się w górach rozwijać, ale też da się ją spokojnie przejść w krótki, zimowy dzień. Może to być również dobra okazja, by wypróbować zakupiony niedawno sprzęt i nabrać wprawy w jego obsłudze. Bo kto wie, może po wizycie tutaj kiedyś przyjdzie ochota na więcej i Dolina Pięciu Stawów faktycznie stanie się tylko przystankiem w drodze do jakiegoś ambitniejszego celu.
-> Tatry -> Opisy szlaków NA ZAWRAT (2159m) Z DOLINY PIĘCIU STAWÓW Zawrat widziany z Doliny Pięciu Stawów Niebieski szlak prowadzący przez Przełęcz Zawrat stanowi najpopularniejsze przejście z Doliny Pięciu Stawów do Doliny Gąsienicowej. Obok żółtego szlaku z Morskiego Oka na Szpiglasową Przełęcz, podejście na Zawrat od strony Doliny Pięciu Stawów jest najłatwiejszym szlakiem w polskich Tatrach Wysokich, który wyprowadza na wysokość ponad 2100 metrów. W przeciwieństwie do szlaku z Doliny Gąsienicowej, na trasie brakuje miejsc trudniejszych technicznie i na przełęcz docieramy bez pomocy łańcuchów, czy innych sztucznych ułatwień. Jednocześnie jest to szlak ciekawszy pod względem widokowym od trudniejszego technicznie podejścia znad Czarnego Stawu Gąsienicowego, gdzie widoki ograniczają się do otoczenia Koziej Dolinki. Niebieski szlak pozwala na zapoznanie się z całą Doliną Pięciu Stawów i położonymi w niej stawami. Zawrat widziany z Koziej Dolinki Na początku ścieżka biegnie obok Przedniego Stawu, Małego Stawu i Wielkego Stawu. W dalszej części podejścia, ze szlaku widoczny jest Czarny Staw, Wole Oko oraz Zadni Staw, który leży w Dolince pod Kołem, stanowiącej górne piętro Doliny Pięciu Stawów. Po wejściu na Zawrat możemy udać się na Świnicę, zejść do Doliny Gąsienicowej lub wybrać się na Orlą Perć. Są to jednak szlaki wymagające wprawy w poruszaniu się w trudniejszym, skalnym terenie. Mały Staw i Wielki Staw DoSchroniska w Dolinie Pięciu Stawów najłatwiej i najszybciej można dojść z Palenicy Białczańskiej przez Dolinę Roztoki. Niebieski szlak na Zawrat kieruje się ze schroniska wzdłuż brzegu Przedniego Stawu (7,72 ha). Następnie mija Mały Staw (0,18 ha) i dochodzi do rozstaju z zielonym szlakiem, który odbija w kierunku Wielkiej Siklawy. Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Mając po lewej stronie Wielki Staw (34,35 ha) szlak przekracza mostek nad potokiem Roztoka i wspinając się na wał morenowy doprowadza do kolejnego rozwidlenia.[1] W prawo odchodzi tutaj szlak na Przełęcz Krzyżne. Wielki Staw Przedni Staw, Mały Staw i Wielki Staw Za rozstajem ścieżka prowadzi wzdłuż Wielkiego Stawu, z ładnymi widokami na otoczenie Doliny Pięciu Stawów. Mijamy kolejno rozwidlenia z czarnym szlakiem na Kozi Wierch, zółtym na Szpiglasową Przełęcz i wreszcie odchodzącym w prawo szlakiem na Kozią Przełęcz. Tatry Bielskie, Opalony Wierch i Wielki Staw Wielki Staw i szlak na Szpiglasową Przełęcz Szlak na Kozią Przełęcz, w tle Pusta Dolinka Następnie niebieski szlak wspina się kilkoma zakosami na grzędę opadającą spod Kołowej Czuby, za którą rozciąga się Dolinka pod Kołem. Ze szlaku efektownie prezentują się urwiska Zamarłej Turni, Kozich Czub i Koziego Wierchu, które dominują nad Pustą Dolinką. Wyłania się również Czarny Staw Polski (12,69 ha), leżący u stóp Kotelnicy.[1] Zamarła Turnia, Kozie Czuby i Kozi Wierch Podejście do Dolinki pod Kołem Przewijając się przez grzędę, szlak prowadzi widokowym wypłaszczeniem, stanowiacym dobre miejsce na odpoczynek. Kołowa Czuba Koprowy Wierch w chmurach i Hruby Wierch Dalsze podejście na Zawrat prowadzi pod ścianami Kołowej Czuby. Na dnie Dolinki pod Kołem spoczywa Zadni Staw (6,47 ha), najwyżej położony staw pięciostawiański.[1] Nieco poniżej Zadniego Stawu, leży niewielkie Wole Oko - szósty staw w Dolinie Pięciu Stawów. Ponad Zadnim Stawem wznosi się Walentkowy Wierch, natomiast na wprost wyrasta masyw Świnicy. Dobrze widać czerwony szlak z Zawratu na Świnicę, który przecina jej południową ścianę. Zadni Staw, Walentkowy Wierch i Świnica Masyw Świnicy i Zawrat Na przełęcz doprowadza wygodny, kamienny chodnik trzymający się zboczy Małego Koziego Wierchu. Wraz z nabieraniem wysokości otwiera się coraz rozleglejsza panorama w kierunku Tatr Wysokich. Wejscie na Zawrat od Schroniska w Dolinie Pięciu Stawów zajmuje około godz. Zadni Staw i Dolinka pod Kołem Podejście na Zawrat Szlak na Zawrat, w tle Gładki Wierch Przełęcz Zawrat leży we wschodniej grani Świnicy, pomiędzy Zawratową Turnią a Małym Kozim Wierchem. Na Zawracie zaczyna się Orla Perć, która przez Kozią Przełęcz, Kozi Wierch i Granaty prowadzi na Przełęcz Krzyżne. Co ważne, odcinek od Zawratu do Koziej Przełęczy jest jednokierunkowy i należy go pokonywać od kierunku Doliny Gąsienicowej opada Zawratowy Żleb, którym wiedzie zimowa droga na przełęcz. Niebieski szlak sprowadzający do Doliny Gąsienicowej wytrasowany jest powyżej Zawratowego Żlebu. Prowadzi on przez skalne spiętrzenie po stronie Małego Koziego Wierchu. Z Zawratu wytyczony jest również czerwony szlak na Świnicę, którym przez Świnicką Przełęcz można udać się w kierunku Kasprowego Wierchu. Na Zawracie Z przełeczy rozciąga sie piękna panorama Tatr Wysokich z Gerlachem, Rysami, Mięguszowieckim Szczytem, Koprowym Wierchem, murem Hrubego Wierchu i Krywaniem. Zawrat - wdiok na Tatry Wysokie Zawrat - widok na Dolinkę pod Kołem Będąc na Zawracie rzuca się w oczy duża dysproporcja między rozległą panoramą w kierunku południowym, a mocno ograniczonymi widokami na stronę Doliny Gasienicowej. Sprowadzają się one do czeluści Zawratowego Żlebu, zamkniętego od zachodu Granią Kościelców, a od wschodu ścianami Małego Koziego -> Tatry -> Opisy szlaków [1] Nyka Józef, Tatry. Przewodnk turystyczny Tatry Polskie i Słowackie, wydanie II, Trawers, Warszawa 1994.
Co znajdziesz w tym wpisie? Przełęcz Zawrat w Tatrach – mapa trasy turystycznejOpis szlaku na Zawrat przez schronisko PTTK Murowaniec na Hali GąsienicowejSchronisko Murowaniec w drodze na Przełęcz ZawratCzarny Staw Gąsienicowy pod Przełęczą Zawrat w TatrachSzlak na Zawrat od Czarnego Stawu GąsienicowegoZmarzły Staw w TatrachŁańcuchy na Zawracie – od strony Hali GąsienicowejPrzełęcz Zawrat w Tatrach między Świnicą a Kozią PrzełęcząZ Zawratu na Świnicę w TatrachOrlą Percią w stronę Koziego WierchuWidoki z przełęczyDolina Pięciu Stawów Polskich i droga na Przełęcz KrzyżneKrzyżne w Tatrach i piękny widok na Dolinę Pięciu Stawów Polskich Zawrat to piękna przełęcz w Tatrach położona na wysokości 2159 m Jest początkiem najtrudniejszego szlaku w tych górach, czyli Orlej Perci. Szlak na Zawrat jest i łatwy i trudne, to już zależy, z której strony idziemy. Szlak na Zawrat z Hali Gąsienicowej jest trudniejszy i nie polecamy go początkującym,Od strony Hali Gąsienicowej są łańcuchy do pomocy. Trzeba się też nieco wspinać po skałach,Po drodze mamy schronisko Murowaniec na Hali Gąsienicowej,Poniższy opis to wycieczka dla zaawansowanych,Przełęcz leży na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego, więc obowiązują bilety wstępu,Bilety można kupić online,Początkujący lepiej niech wybiorą szlak od strony Doliny Pięciu Stawów Polskich,Zawrat to nie szczyt, a przełęcz, Przełęcz Zawrat w Tatrach – mapa trasy turystycznej Wiele osób decyduje się iść z Zakopanego przez Murowaniec na Zawrat. My poszliśmy nie z Zakopanego tylko z Brzezin. Długość trasy jest podobna, więc to nie robi większej różnicy. Poniżej tak wyglądała nasza trasa na mapie. Brzeziny (parking płatny) – Schronisko PTTK Murowaniec – Czarny Staw Gąsienicowy – Zawrat – Dolina Pięciu Stawów Polskich – Krzyżne – Rówień Waksmundzka – Psia Trawka – Brzeziny (parking płatny) Opis szlaku na Zawrat przez schronisko PTTK Murowaniec na Hali Gąsienicowej Po przyjeździe na parking w Brzezinach musieliśmy maszerować na Halę Gąsienicową przez około 6 kilometrów, czyli przebyć najgorszy odcinek drogi. Zeszło nam ponad godzinę, zanim doszliśmy do Schroniska Murowaniec. Z rana nie było tak gorąco, bo zaczynaliśmy szlak przed godziną 5:00. Wszystko było jeszcze pozamykane, a za parking zapłaciliśmy później. Współrzędne parkingu przy szlaku w Brzezinach: jest płatny. Kiedyś kosztował 30 złotych, Szliśmy po kamieniach przez Psią Trawkę Doliną Suchej Wody. Cały czas wędrowaliśmy za znakami koloru czarnego. Schronisko Murowaniec w drodze na Przełęcz Zawrat Wędrowaliśmy czarnym szlakiem przez Psią Trawkę, po kamienistej ścieżce. Początkowo sami, a później dołączył do nas turysta ze Śląska, który szedł na Orlą Perć. To właśnie on namówił nas na zaatakowanie Zawratu od strony Hali Gąsienicowej, bo trasa jest o wiele przyjemniejsza. Faktycznie tak było. Wreszcie około godziny 7 dotarliśmy szlakiem na Halę Gąsienicową do Schroniska Murowaniec. Przed budynkiem stały 2 osoby, jedna szła w stronę Zawratu, a kilkanaście innych siedziało w środku i jadło śniadanie. Zrobiliśmy sobie krótką przerwę, zdecydowaliśmy, że idziemy jednak na Przełęcz Zawrat i ruszyliśmy w jego kierunku. Czarny Staw Gąsienicowy pod Przełęczą Zawrat w Tatrach Po 20 minutach doszliśmy na Czarny Staw Gąsienicowy. Było tam prześlicznie. Jezioro leży na wysokości 1624 m i ma zabarwienie szafirowe. W jego północno-wschodnim brzegu znajduje się niewielka wysepka porośnięta kosodrzewiną. Przezroczystość wody wynosi 12 metrów. Staw pokrywa się lodem przeważnie w październiku-listopadzie, topnieje zaś w miesiącach maj-lipiec. Było tam cicho i pusto. W tamtym miejscu odchodził czarny szlak na Przełęcz Karb, a później na Kościelec. Szlak na Zawrat od Czarnego Stawu Gąsienicowego Idziemy teraz dalej do Zmarzłego Stawu leżącego około 200 metrów wyżej. Obchodzimy Czarny Staw Gąsienicowy dookoła. Ścieżka zaczyna się wnosić po głazowisku. Po drodze mija nas kilka osób, zmierzających na Orlą Perć. Idziemy zakosami. Po prawej stronie widzimy Czarny Staw. Jeszcze nawet nie widać, którędy będziemy się wspinać po skałach i łańcuchach. Zmarzły Staw w Tatrach Idziemy Zawratowym Żlebem i docieramy do pierwszej trudności, którą musimy pokonać, podpierając się rękami. To skalna grzęda mierząca kilka metrów. Po pierwszej wspinaczce docieramy do miejsca, gdzie szlak żółty skręca na Kozią Przełęcz i dalej w stronę Koziego Wierchu, a szlak niebieski idzie do Zmarzłego Stawu. Docieramy nad Zmarzły Staw i robimy sobie przerwę, delektując się widokami. Widzimy nasz cel i jak ludzie wspinają się na niego przy pomocy łańcuchów. Może być trudno, jednak o tym przekonamy się za chwilę. Łańcuchy na Zawracie – od strony Hali Gąsienicowej Początkowo idziemy dość łagodnie, znowu po kamieniach. Co metr nabieramy wysokości i robi się bardziej stromo. Miejscami kroczymy nad przepaścią i osoby z lękiem wysokości mogą się nieco przerazić. Sam mam lęk wysokości, ale na mnie to jakoś nie działało. Każde jednak to miejsce jest zabezpieczone łańcuchami, a niektóre klamrami. Na szczęście nie było nikogo przed nami i za nami, więc mogliśmy iść spokojnie i uważnie. Wreszcie dochodzimy do miejsca, w którym trzeba pomyśleć co zrobić. Łańcuch mamy po lewej stronie, stromą skałę przed sobą i trzeba się na nią wspiąć. Tylko jak? W tym miejscu dochodzi do nas turysta, którego spotkaliśmy na samym początku. Angelika wspina się po skale do góry, a ja obchodzę ją z prawej strony. To jest najlepszy pomysł, bo jest łatwiej i nie musimy trzymać się łańcuchów. Przełęcz Zawrat w Tatrach między Świnicą a Kozią Przełęczą Polecamy wychodzenie tym szlakiem, jak jest sucho i we wczesnych godzinach porannych. Później może zrobić się korek na trasie, bo niektórzy mogą się bać i blokować przejście. Jednak jak ktoś ma lęki przed wspinaczką, to zachęcamy do wyjścia od strony Doliny Pięciu Stawów, gdzie trasa wiedzie po kamieniach, o czym zaraz się przekonacie, oglądając zdjęcia. Z Zawratu na Świnicę w Tatrach Wiele osób decyduje się na przejście szlakiem z Zawratu na Świnicę. To także trudny szlak dla zaawansowanych. Jest tam sporo łańcuchów. Dalej można przejść w stronę Kasprowego Wierchu. Orlą Percią w stronę Koziego Wierchu W drugą stronę można iść Orlą Percią w stronę Koziego Wierchu. Tam już nie można sobie urządzić łatwej wycieczki. Widoki z przełęczy Wyszliśmy wreszcie na Zawrat i podziwialiśmy, jak pięknie prezentują się z niego Taterki. Jak tak nam dobrze poszło, na podejściu z Hali Gąsienicowej to myśleliśmy o przejściu od Zawratu na Świnicę szlakiem czerwonym, jednak ten odcinek zostawiliśmy sobie na później. Zdecydowaliśmy, że pójdziemy, tak jak ustaliśmy – do Doliny Pięciu Stawów, szlakiem niebieskim. Można powiedzieć, że była to trasa jak po chodniku. Dolina Pięciu Stawów Polskich i droga na Przełęcz Krzyżne Schodziliśmy takim chodnikiem na sam dół, aż do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Z przeciwka nadchodzili kolejni turyści. Było ich coraz więcej. Dotarliśmy do znaku kierującego nas na Zawrat, potem na Kozi Wierch i Krzyżne. Po odpoczynku szliśmy najpierw łagodnie po kamieniach i blokach skalnych góra, dół. Wszystko zapowiadało, że będzie pięknie, łatwo i przyjemnie. W połowie drogi okazało się, że straciło się sporo sił na dotychczasowej trasie i przez upał. Ha ! I znowu dojrzeliśmy kozicę. Ta była bardziej odważna i ciekawska, dlatego nawet nie uciekała. Dopiero jak zbliżyliśmy się na kilka metrów, to się oddaliła. Wychodziliśmy coraz wyżej i wyżej. Widoki robiły się coraz bardziej okazałe. W końcu dowiedzieliśmy się, w jaki sposób leci szlak niebieski z Doliny Pięciu Stawów do Morskiego Oka. Było go dobrze widać. Po jakimś czasie zaczęły się pierwsze trudności. Nie były one za duże, dlatego spokojnie się je pokonywało. Po drodze minęło nas kilka osób. Nie spieszyliśmy się, żeby do końca nie stracić sił. Szlak nie jest trudny. Jest pozbawiony łańcuchów i przepaści. Każdy bez problemów sobie na nim poradzi. Zbliżaliśmy się wreszcie do Krzyżnego. Krzyżne w Tatrach i piękny widok na Dolinę Pięciu Stawów Polskich No i jest. Doszliśmy na Krzyżne. Spoceni, zmęczeni, ale daliśmy radę i siedliśmy na ziemi. Wiejący wiatr przyjemnie nas orzeźwiał. Z Krzyżnego możemy podziwiać Tatry Wysokie, ale i Beskidy :). Babia Góra wyłania się gdzieś tam w oddali. Powoli zbieramy się do zejścia, które nie należy do najlepszych. Trzeba bardzo uważać, żeby się nie pośliznąć. Szlak żółty prowadzi nas bezpośrednio do Doliny Pańszczyca. W dolinie natkniemy się na Czerwony Staw, który musimy ominąć po lewej stronie, delektując się czyściutką wodą i oglądaniem dna. Znad stawku możemy dojrzeć piękne, górskie widoki. Obchodzimy staw i docieramy do szlakowskazu kierującego nas na Halę Gąsienicową i w stronę Równi Waksmundzkiej. My wybieramy ten drugi wariant i w szybkim tempie schodzimy czarnym, a potem zielonym szlakiem wędrujemy na Rówień. Tutaj już idzie się przede wszystkim w dół, chociaż nie brakuje lekkich podejść na sam koniec. Trzeba w połowie minąć mały potoczek i odganiać się od much :). Na drodze spotkaliśmy krzyż. Od razu pomyślałem, że dzięki Bogu udało nam się przejść ten szlak. Od razu powiedziałem o tym Angelice, która podzieliła moje zdanie. Jeszcze kilka kroków do końca nam pozostawało, jak minęliśmy 2 mostki i doszliśmy na Psią Trawkę. Do końca mieliśmy bodajże 2 kilometry na parking w Brzezinach. Szliśmy po tej kamiennej drodze, którą pędziliśmy rano na Murowaniec. Ta droga jest nie najlepsza dla kogoś, kto przeszedł prawie 30 kilometrów. Przed godziną 18:00 byliśmy na parkingu. Nie zapłaciliśmy 20 złotych za parking, bo już nie było parkingowego. Do domu wróciliśmy około 20:00.
zawrat z doliny pięciu stawów