smutne wierszyki o rozstaniu

Dalej biją, kopią i popychają…. Chcę, żeby to się wreszcie skończyło! Chcę umrzeć, cokolwiek! Wszystko mi jedno…. Miłe, spokojne, przepełnione miłością…. którzy mnie już nie skrzywdzą… nie zranią…. w którym żyłem tylko cierpieniem i bólem…. abym się kiedykolwiek dowiedział…. Zobacz 5 odpowiedzi na pytanie Kiedy poczujesz miłości brak,kiedy wali się cały świat,wszyscy mówią: "wierzę w ciebie",ale ja chcę być już tam w niebie.Mieć mężczyznę, mnóstwo dziecii się pytać: "jak tam leci?"- U mnie dobrze, po staremu,tylko nie mam tego dżemu.Nie mam pieska, nie mam domuTaka niepotrzebna jest nikomu. Wierszyki smutne Strona Główna / Wierszyki - Krótkie Wierszyki, Fajne wierszyki, Wiersze i Wierszyki / Wierszyki smutne - Krótkie wierszyki o smutku / Dłoń oczekuje pomocy Wierszyki smutne. Nawigacja wpisu. Poprzedni. Inni grają moim losem. Następny. Brakuje mi Ciebie. Podobne posty. Wierszyki smutne - Krótkie wierszyki o smutku. Ta niedziela jest taka ponura,siedzę w ciemnościachMoje serce i ja postanowiliśmy skończyć z tym wszystkim.Wiem dobrze, że potem będą świece, modlitwy i smutekJednak nie płaczcie,bo ja się cieszę że odchodzę.Śmierć nie jest snem,po śmierci mogę cię dotknąćI pobłogosławić mym ostatnim tchnieniem Wierszyki smutne Partnervermittlung Partner For You Martina Resch Gmbh. Rozstanie oznacza trwałą rozłąkę i jest najbardziej przykrym rodzajem pożegnania. Ludzi przeraża w rozstaniu nieodwołalność tego bólem po rozstaniu można sobie poradzić na różne sposoby, a złotą receptę na tę okoliczność od wieków próbowało wielu myślicieli, których słowa o rozstaniuPoniżej znajdziesz cytaty, sentencje, aforyzmy, złote myśli na temat rozstania. "Aniołka małego masz Mamo w niebie. Choć tęsknię naprawdę mocno do Ciebie, Już nigdy więcej nie będziesz sama, Pamiętam o Tobie, Mamo kochana. Aniołek mały na chmurce siedzi, Patrzy jak bawią się inne dzieci. On sam nie pływa, nie fruwa, nie skacze, Bo tam, na dole, jego Mama płacze. Mamo, już dobrze, nie płacz, kochana. Jestem tu, blisko Naszego Pana. On ból Twój ukoi, a mnie przytuli, Najświętsza Mateczka do snu utuli. Nie pytaj, Mamo, ciągle:"Dlaczego?". To tajemnica, nawet dla Niego. On kocha nas wszystkich, Ciebie i Tatę, I kiedyś też Was zaprosi, tu do nas, na herbatę. Nie płacz, już Mamo, zostałaś wybrana, Na Matkę Anioła, przez Naszego Pana. On wie, co robi, choć teraz to boli, Większego nie możesz krzyża nieść, On nie pozwoli". Bóg mnie opuścił... Bóg mnie opuścił - nie wiem czemu... Źle Mu w niebiosach! Wiem, że źle Mu... Ojciec mój tak swą śmierć przeoczył, Że idąc do dom - w grób się stoczył. Siostra umarła z łez i z głodu A wszyscy mówią: "Bez powodu!" A brat mój tak się z bólem ścierał, Żem nasłuchiwał, gdy umierał... Kochanka moja teraz ginie, Żem ją pokochał w złej godzinie. A ja - nim miasto w mroku zaśnie - Idę ulicą, idę własnie... Leśmian Bolesław Dwa światy.... Świecące pustką domy parafialne, wykładane marmurem sale katechetyczne... Bezdomni marznący pod mostem, przepełnione przytułki i noclegownie... Audice, merole, beemki... Posługa kapłańska "co łaska" 500 za chrzest, który powinien być darmowy... Wielodzietne rodziny w jednym ciemnym pokoju, dzieciaki w butach po starszych braciach i ręka ojca grzebiąca w osiedlowym śmietniku... Antyki na plebani, kapiące złotem sutanny, gospodyni proboszcza o paznokciach dłuższych niż jej spódnica... Matka harująca na dwie zmiany za siedemset na rękę, dzieci z zapadniętymi brzuszkami, brak pieniędzy na leki... Co dzień setka świeżych kwiatów na wystrój kościoła, setka wlana w gardło, stówa dla chłopca co daje się po tyłku masować... Co dzień za chleb czerstwy do margaryny, bo nawet smalec za drogi, dwunastolatka, by pomóc rodzinie da się pomacać sąsiadowi... Wielohektarowe posiadłości ziemskie, łapy w biznesie i w polityce, olbrzymi kościół na każdym osiedlu... Jeden dom dziecka na całe miasto, jeden szpital na cztery dzielnice... Ósmy grzech główny: kapłaństwo? ... Lil Kim Lee Gdy życie smutnym jest westchnieniem kiedy marzenia jak źródło wyczerpane gdy uśmiech boleści jest cieniem słowo "nadzieja" pustym sloganem cóż wtedy czynić z oczami jak woda? Jak leczyć serce krwawiące? Czy wierzyć jeszcze, czy szepnąć szkoda? Czy martwym być na słońca promienie?! NIE WIEM!!! Krzyż A ja Cię wezmę na ramiona i poniosę, poniosę przez życie całe! Choć od maleńkich lat, me życie nie było wspaniałe. To ja już nie chcę szczęścia wcale, wole cierpienie doskonałe. W cierpieniu znajdę Ciebie Panie, bo Ty cierpiałeś także za mnie. I będę niosła krzyż cierpienia i nic nie będę zmieniać. Krzyże przydrożne Krzyże przy drogach stoją, wieńce zwiędłe na nich Myśli poważnieją, kiedy je mijamy Pod nimi znicze, świeczki, kwiaty i lampiony, Zamiast życia co zgasło płomyk zapalony Stoją jak punkt mapy co kres drogi znaczy Ziemskiej, a początek wyznacza rozpaczy W pytaniu... dlaczego? No przecież Tyle czasu było, nie musiał się spieszyć.... Stoją by o zmarłych nie zginęła pamięć I dla żywych wszystkich ... na opamiętanie. Możesz płakać, że już go nie ma lub możesz być szczęśliwym, że był z nami Możesz zamknąć oczy i modlić się, żeby wrócił, możesz też otworzyć oczy i ujrzeć wszystko co zostawił, Możesz mieć pustkę w sercu, ponieważ go nie widzisz lub możesz być pełen miłości, którą z nim dzieliłeś, Możesz się odwrócić od jutra i żyć dniem wczorajszym lub wyczekiwać jutrzejszego dnia dzięki temu co było wczoraj, Możesz pamiętać tylko to, że odszedł, lub pielęgnować wspomnienia o nim i pozwolić im trwać, Możesz płakać i zamknąć się w sobie, mieć w sercu pustkę i odwrócić się tyłem do życia lub możesz zrobić to co on by chciał: uśmiechnąć się, otworzyć oczy, kochać i iść do przodu. David Harkins Odchodzisz w ciszy, choć dusze nasze Krzyczą niemymi słowami. Pomału wspinasz się ku niebiosom Wsparty naszymi myślami. Skończył dla Ciebie się Czas udręki drogę przebyłeś długą. Dawałeś siebie wszystkim wokoło Dziś jesteś już Pana sługą. W każdym z nas cząstka Ciebie zostanie, Każdemu dałeś coś z siebie. My to oddamy dalej i dalej, Myśląc o ludziach w potrzebie. Pożegnać chcemy Cię drogi, Choć słów nam teraz nie staje. Tedy w milczeniu chylimy czoła A słowo Twe sił nam dodaje. Prośba O mój Aniele, ty rękę Daj! Przez łzy i mękę, Przez ciemny kraj, Do jasnych źródeł ty mnie doprowadź; Racz się zlitować! Serce me zwiędło jak marny Liść; Wśród nocy czarnej Nie wiem, gdzie iść, I po przepaściach muszę nocować: Więc ty mnie prowadź. To, com ukochał, com tyle Czcił, Zdeptane w pyle Padło bez sił; Rozpacz i hańbę widząc po drodze, Stanąłem w trwodze. Widziałem zbrodni zwycięski Szał, Widziałem klęski Duchów i ciał; Więc obłąkany boleścią chodzę We łzach i trwodze. I nie wiem teraz, w co wierzyć Mam, Jak dzień mój przeżyć W ciemności, sam; Nie wiem, czy zdołam wytrwać niezłomnie: Więc ty zstąp do mnie! Lękam się zstąpić z wątpieniem W grób I z utęsknieniem Do twoich stóp Chylę się z prośbą i nieprzytomnie Wołam: zstąp do mnie! Pokaż mi tryumf w przyszłości Dniach, Tryumf miłości Kupiony w łzach, I ludu mego zwycięstwo jasne Pokaż, nim zasnę! Pokaż mi ciszę wschodzących Zórz, Zmartwychwstających Królestwo dusz, A dbać nie będę o szczęście własne Spokojny zasnę. Adam Asnyk Tylko dzisiaj...wytrzymać Panie tylko dzisiaj przetrwać i przeżyć i nie myśleć co jutro sie stanie Tylko dzisiaj z bólem się zmierzyć Rano wstać, zjeść śniadanie Tylko dzisiaj...krótsze rozstanie Iść na cmentarz, zapalić świeczkę Kwiaty zanieść, wypłakać oczy Tylko dzisiaj...bo jutro Panie i tak niczym już nie zaskoczy." Wpadłem snem złotym w życia wykroty jak poczerniałe ziarno Miłość zamarła Tęsknota czarna i nie ma dróg z powrotem Rękami swymi Żołędziowymi Dotykasz snu wiecznego Osierociłaś zapłakanego i strwożonego Bóg Ci otworzył łąki niebieskie A mnie cierpienie zostało tylko i łzy na Twoim grobie . Zeszyt użytkownika Pauletta_92 Zeszyt o nazwie Smutek, żal, złość, rozpacz, łzy.. Zeszyty Kiedy w grę wchodzi druga osoba . Tu moje ulubione cytaty o tym kogo kochaliśmy, kochamy lub też kogo jeszcze pokochamy. Myśli dla tych co zapomnieli co to znaczy kochać, albo tych, których miłość zwiodła, którzy zostali oszukani. Bo miłość to zbyt wieloznaczne słowo. ! to szczególna istota. Uzupełnienie mężczyzny. Bez niej życie nie miało by kolorów. Kobieta nadaje życia wszystkiemu co znajduje się wokół niej. Kieruje się emocjami, ale to właśnie one sprawiają że rozlewa uczucia na innych. Uczy ich kochać. Doceniać to co niewidoczne. Uczuciem , spojrzeniem, gestem roztapia wszelki chłód. Myśli o kobietach to jedne z najlepszych jakie można znaleźć. Z przyjemnością się je czyta:) Smutek, żal, złość, rozpacz, takie okresy w życiu każdego z nas, ze negatywne uczucia przeważają. Raz doskonale sobie z nimi radzimy, czasem jesteśmy bezradni jak dziecko. Ulubione.:)Ponieważ są takie myśli lub cytaty, które zapadły mi w pamięć na zawsze. RozstanieTak wiele nas dzieli,a nic już nie łączy...Nie będzie już światła w mroku,uśmiechu pogodnego,optymizmu będzie też powrotu,raz drzwi się zamknęły,więcej nie otworzą...Takie to będzie rozstanie,nim zmierzch nastanie,już więcej do przeszłości nie powrócę,i wszystkie wspomnienia z serca wyrzucę...Nie wiem o co poszło,Nie wiem o jaką powiedziałeś - żegnaj, a ja powiedziałam - poszedłeś z uśmiechem na twarzy, a ja w oczach miałam musisz mi uwierzyć, że dla mnie istniejesz tylko się już nie spotkamy, może zginie Twój ślad. Więc nie zapomnij że Ty - to cały mój było nasze rozstanie. Ciężko mi z dala od Ciebie żyć. Twe imię na zawsze w pamięci mej zostanie, choć różnie z Tobą może mogę myśleć, nie mogę być. Nie mogę przez Ciebie normalnie żyć. Ty jeden zawróciłeś mi w głowie, dlatego nie mogę zapomnieć o miłość tak zwiewna? Dlaczego tak krótkie jest kochanie? Dlaczego pomiędzy nami musiało nastąpić rozstanie?jak mijające się pociągi w życiu, tak i my szukamy swych dróg. Może kiedyś na małej stacyjce nasze drogi spotkają się głos mi w uszach brzmi, Twoja twarz w każdą noc mi się śni. Twoje serce wciąż w mym sercu noszę. Wróć - o to jedno Cię tak się stało? Dlaczego rozdzielili nasz los? Dlaczego Cię kocham wciąż? Jak mam pisać o Tobie, by mieć Cię zawsze przy sobie?Zapomnij, że kiedyś istniałem. Zapomnij, że z Tobą się śmiałem. Zapomnij, że Ciebie kochałem. Odszedłem choć odejść nie chciałem. Odszedłem, bo odejść duszy dnie ukryłam Cię. Schowałam wszystkie słowa Twe i Twoj dla mnie wiersz zamknęłam. W niej ma swoje miejsce każdy gest. Pamiętać chcę nasz wspólny sen, co spełnił się... Pamiętaj mnie, bo nie będzie nas drugi raz...Dlaczego życie jest smutne pełne rzeki goryczyDlaczego gdy człowiek płacze nie może dostać słodyczyKiedy zostaje zraniony serce z bólu się kruszyCzy nie byłoby lepiej gdyby zachował go w duszyDlaczego pragniemy miłości gdy ona tak mocno boliA żadne głębokie cierpienie tak szybko się nie zagoiDlaczego świat jest bolesny, przez kogo został tak zbudowanyKto kazał nam w nim żyć i topić bolesne wszystko jak bańka mydlana jedną chwilę trwa Gdy się obudzisz ona boleśnie pryskaDlatego trudno zrozumieć sens naszego istnienia Skoro po każdym rozstaniu zostają bolesne ona a nie ja drogę do Twego serca zna...Dlaczego... pierwszy wpadłeś mi w oko...pierwszy zrobiłeś krok...pierwszy mnie zaczepiłeś...pierwszy wysłuchałeś, poradziłeś...pierwszy mnie skusiłeś...pierwszy mnie pocałowałeś...pierwszy ze mną byłeś...i pierwszy mnie zdradziłeś a potem wszystko skończyłeś..Błądzę sama pośród ciemnej nocy,gubiąc się w obaw i niepokoju - o NasPokochałam Cię i dałam siebie,oddałam trwać i szczęśliwą być- przy TobieIść przez życie, trzymając za ręce,stawiając czoło przeciwnościom losu- razem, by było jak w bajce,mieć dom pełen miłości i kochająca wyszło, choć bardzo chciałam......może za bardzo?Znów błądzę pośród ciemnej nocy, zadając pytanie - kto jest winien? On czy ona?A może oboje?!Nie, to nie oni!To MY!My sami niszczymy siebie, chorą zazdrością i mi pęka od potoku twych słów, plugawych wyzwisk i podłych nie jest głazemi tego miecza nie złamiePrzez chwile byłam szczęśliwą,wierzyłam...Miałam nadzieję, że Nam się uda,że będziemy nadzieja umarła dziś,szybciej niż sie narodziła...To koniec, Nas już nie ma!Nadal błądzę pośród ciemnej nocy,w myślach cały czas to sercu ból i żal,z oczu płyną gorzkie łzy,ale jest życie, które daliśmy razem,przyszło na świat nie prosząc i naszą wspólną miłością i radością,moim promykiem w tych ciemnościach,dla Niego muszę trwać i że dla mnie kiedyś nadejdzie wiosna...Nie teraz, wiem...Teraz będę płakać i cierpieć w milczeniu,błądzić w myślach,samotnie pośród ciemnej nocy,ale wierzę, że nadejdzie taki dzieńi znów będę szczęśliwa......a teraz płaczę i wybaczam...Była to bardzo wspaniała dziewczynaczęsto powtarzał: Ty moja jedynabała się najgorszego, że kiedyś ją porzuciNie będzie chciał jej znać - ich czas nigdy nie wróci...Wiedziała, że wtedy życia by nie miałaNie dałaby rady... Za mocno kochałaPo jakimś czasie nie tak samo było...Zero jego wyznań... Coś się w nim zmieniło...Coraz rzadziej się z nią spotykałGdy mówił: Kocham, wzroku jej unikałCzuła jakby była z obcą osobąCzegoś się bała, nie była sobąPrzytuliła go mocno,Mówiła: Kochanie...Nie sadziła, że dziś nastąpi ich pożegnanie...Zaczął mówić coś...: Wiesz, mam Cię dośćOna milczała, tylko łza cichutkoPo jej policzku spływałaMówił, że pokochał inną jużNie wiedział, że dziewczynieWłaśnie wbijał w serce nóżSiedziała sama myśląc o tym co się stałoNie mogła uwierzyć... tak ją to zabolałoDo domu wracać nie chciała...Poszła na skarpę... miejsce które tak bardzo lubiła...Miejsce... Gdzie wszystkie swe smutki i żale wylewała...Myślała czy teraz jest z tą dziewczyną...Czy do niej też mówi: jesteś tą jedynąZranił tak bardzo jej małe serce...Przyrzekła, że nie da się zranić nikomu więcej...Następnego dnia jego ujrzałaUśmiechniętego z nią idącego i nagle się zaśmiałaWszystkie wspomnienia szybko wracały...I znowu do oczu jej łezki napływały...Poszła do domuSięgnęła do szafki z lekarstwami...Wzięła wszystkie tabletkiI uciekła trzaskając drzwiamiChciała umrzeć w miejscuGdzie kiedyś z nim była...Poszła na skarpę i własnym oczom nie wierzyła...Słyszała jego piękne wyznaniaPłakała i była już bliska skonania...Mówił: jej naprawdę nigdy nie kochałem...To na Ciebie jedyną całe życie czekałem...Tak ją te słowo mocno zabolałoUpadła na ziemię, nie wiedząc co się stałoWyrzucała sobie swoją naiwność...Wierzyła gdy mówił: to musi być miłość...Otworzyła oczy i zobaczyła ją...Patrzyła na nią i pomyślałaŻe to ta sama dziewczynaKtóra jej ukochanego odebrała...Zerwała się nagle i biegła przed siebieKrzyczała: nienawidzę Cię! Nie wybaczę Ci tego!Zabrałaś mi wszystko... mojego kochanego!Więcej powiedzieć nie zdołałaWyjęła tabletki...I jedna za drugą łykała...Krzyknęła tylko:Boże wiesz jakie jest moje marzenie... posiedzę, poczekam na jego spełnienie...Poczuła się senna... co chwilę upadała...Zobaczyła tego, któremu cała się oddała...Próbował wziąć ją na ręce...Mówiła: nie dotykaj mnie nigdy więcej!Oczy jej się zamykały...Tylko usta te same słowa powtarzały...Nigdy mnie nie kochałeś... Zbędne nadzieje mi dawałeś...I coraz ciszej i wolniej mówiła...Bo swoje ziemskie życie właśnie kończyła...Patrząc na niego powiedziała:Nie zapomnij mnie... I tak kocham Cię...Mimo że mnie skrzywdziłeś i życie moje w piekło zmieniłeś...I on zapłakał nagle... słysząc jej wyznanie...Odchodziła powoli... nie wiedząc co się stanie...Czekała na chwilę... W której jej serce bić przestanie...On chodził niespokojny, wyrzucając z siebie...Że to przez niego ona chce być teraz w niebieOpadło jej ciało... serce bić przestało...On gdy to ujrzał rozpędził się, i skacząc ze skarpy zawołał: kochamCię!A z jej martwego ciała, po policzku ostatnia łza poleciała...Był taki ktoś, kogo nie zastąpi niktBył taki dzień, lecz skończył się jak wszystkie dniBył taki list, który nie zawierał słówBył taki ktoś, kto nie wróci nigdy jużDlaczego los tak zarządził że Cię poznałam przedtem byłam szczęśliwa, bo przedtem nie kochałam... teraz marzę o Tobie prawie w każdej godzinie i bez ustanku powtarzam Twoje imię...Był jedynym o którym warto było śnićW jego ramionach pragnęła zawsze być Od niego uczyła się na nowo życia By mogła wyjść ze swojego ukrycia Pewnego dnia nagle coś się rozbiłoPadły ostre słowa i wszystko się skończyłotyle pięknych chwil razem przeżyliWystarczyła sekunda by się rozdzielilito jest ta chwila gdzie nagle wszystko znikawtedy dziewczyna kontaktu unikaPragnie być sama lecz wszyscy się gromadząSłyszy w koło siebie jak jej dobrze radząPo wszystkim już wie, że źle postąpiłaLecz jej wielka duma wrócić do niego nie pozwoliłaMiłość jest krucha jak kwiat różywystarczy większy podmuch i wszystko w koło burzyWarto czasami ochłonąć z emocjiBo taka kłótnia na pewno związek wzmocniDlatego często trzeba ustąpić drugiej osobieBy do końca życia nie siedziało to w mnie zraniłeś,Choć mnie zawsze będę pamiętać o TobieI będę Cię mieć w sercu i w Ciebie tak pusto i oczom i ustom,Śmiech schował się w kącie i są długie, a jest ich tak dużo,Nikt bliski nie puka do Ciebie jednego tak wiele jest złego,Smutno mi i płakać się tęsknoty -Pamiętaj więc o tym,Że komuś bez Ciebie jest źle!Być może życie nas rozłączy, jak liście z drzewa wiatr, lecz nigdy nikt nie zmaże, przeżytych wspólnie twarz Twoją patrząc nie widzę Twoich oczu. W serce Twe patrząc nie widzę swego odbicia. Obcy i zimny, chociaż kiedyś taki ciepły i mi zapomnieć, ale jak to zrobić, gdy w głowie tyle wspomnień. Do ucha szeptane słowa, dzięki którym każdy smutek się chował. Wspólne dni pełne śmiechu i radości, jego wzrok pełen miłości. Teraz już moje łzy nie pomogą, bo nawet one czasu cofnąć nie usta moje, pieszczotami otulałeś mnie. Potem odszedłeś bez słowa... Czy taka była umowa?Wszystko w świecie przemija powoli, pamięć o szczęściu i o tym, co boli. Wszystko przemija jak chce przeznaczenie i tylko zostaje to jedno odejdziesz raz na zawsze, w moich oczach staną łzy. Inny weźmie mnie w ramiona, lecz w mym sercu będziesz TySmutne było nasze rozstanie. Ciężko mi z dala od Ciebie żyć. Twe imię na zawsze w pamięci mej zostanie, choć różnie z Tobą może żałuję, że już razem nie jesteśmy. Bo te dni są takie smutne i puste. Wiem, że w połowie to też moja wina, lecz czułam, że Twoje serce zdobyła już inna chcę tego dalej ciągnąć, nie chciałem załamać Cię naszym rozstaniem - to słowa, które padły z Twoich ust. Wiem, że nigdy więcej nie będzie już nas. Nie da się ich uniknąć. Trudno się przed nimi uchronić. Nie sposób ich nie przeżywać. O czym mowa? O rozstaniach. Żyjemy w czasach, w których związki międzyludzkie nie są zbyt trwałe, portale randkowe przeżywają swój złoty okres, a znalezienie wybranka/wybranki serca nie należy do najłatwiejszych zadań. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele. Zmieniają się uwarunkowania socjoekonomiczne, skrypty kulturowe ulegają rozprężeniu, procesy globalizacyjne z kolei wpływają na większą mobilność ludzi i swobodę w wyborze swojego miejsca na świecie. Coraz większym wyzwaniem bywa zgranie się dwóch osób pod kątem: tempa i stylu życia, planów na przyszłość, hierarchii wartości, o dopasowaniu charakterów i wzajemnym pociągu seksualnym nawet nie wspominając. Niektórym udaje się wejść na jedną drogę, zrównać krok i stworzyć wspólną wizję życia. Początkowa wiara w ideę bycia razem może jednak osłabnąć pod wpływem warunków zewnętrznych, będących impulsem do zmian wewnętrznych. Rozwój osobisty sprawia, że człowiek nieustannie się przewartościowuje, stare potrzeby i oczekiwania zostają wyparte przez nowe, przekształceniu ulegają również obierane cele. Nawet przy największym uczuciu zdarza się, że ludzie zaczynają się rozmijać i coraz trudniej im nawiązać wspólny język. Im chętniej i intensywniej inwestujemy w siebie, tym bardziej nas to wzbogaca, a przy tym sprawia, że co chwila poznajemy się od innej strony. To, co deklarowaliśmy na początku, przestaje się pokrywać z tym, co jest istotne teraz. Szczęśliwi są ci, którzy znajdują w sobie na tyle uważności i samozaparcia, aby być w stanie nadążyć za sobą nawzajem. W przeciwnym wypadku pozostaje... rozstanie. Rozstania mają to do siebie, że trudno do nich przywyknąć. Nieważne, ile mielibyśmy ich za sobą, każde nowe boli równie mocno. Oczywiście, możemy wypracować sobie z czasem coraz lepsze strategie radzenia sobie. Jednak nie jesteśmy w stanie umknąć przed emocjami. Nieprzeżyte w swoim czasie, cudownie nie znikają. W zamian za to odkładają się, kumulują w ciele i potrafią znaleźć ujście w najmniej oczekiwanym momencie. Stany towarzyszące rozstaniu są zbliżone do tych, które pojawiają się w okresie żałoby. Rozstanie w końcu również jest przeżywaniem utraty – bliskiej osoby, nadziei, przyzwyczajeń, a nawet marzeń. Najpierw pojawia się zaprzeczenie – nie wierzymy w to, że to już koniec. Budzimy się rano zdziwieni, że miejsce koło nas jest puste. Łapiemy się na tym, że chcemy zrobić dwie herbaty, zamiast jednej. Sięgamy nagle po telefon, żeby wykonać standardowy telefon do ukochanego lub ukochanej. Potem następuje faza gniewu. Za to, co nas spotkało, za to, że się nie udało, być może jesteśmy źli na tę drugą osobę – że nas zawiodła, że nie podołała, że odeszła, że nie walczyła. Gdy to mija, przychodzi czas targowania się ze sobą. Znajdywania tysiąca sposobów na ulżenie sobie w przykrych chwilach. Być może pojawiają się wtedy pomysły o powrocie, odwróceniu stanu rzeczy. Relatywizujemy powody, dla których zdecydowaliśmy się rozstać albo rozpaczliwie szukamy sposobów by wkupić się w łaski tego, kto nas porzucił. Kiedy ta faza ustępuje, popadamy w depresję. Czujemy bezsens, nie jesteśmy w stanie funkcjonować, tak jakby wszystkie siły nagle nas opuściły. Nie potrafimy wyobrazić sobie, że kiedykolwiek moglibyśmy być szczęśliwi. W końcu jednak nadchodzi czas akceptacji. Dopuszczamy do siebie myśl, że zamknęliśmy pewien rozdział życia, pozwalamy by przeszłość pozostała przeszłością i zyskujemy gotowość na to, aby pójść dalej. Rozstania zawsze były pięknie odzwierciedlane w poezji, która jest jednym z najwspanialszych sposobów wyrażania uczuć. Istnieje niezliczona ilość wierszy problematyzujących rozpad związku, obrazujących zawody miłosne, odchodzenie tego, którego zwykliśmy kochać. W ,,A kiedy przyjdzie...” Tadeusz Boy-Żeleński zwracał uwagę na nieuchronność rozstań, sytuację, w której dwojgu ludzi niepisane jest być razem. To mało popularna aktualnie perspektywa, jednak przeszło sto lat temu, wiara w wyższy porządek i zamysł, była o wiele większa. Opisywana przez Boya miłość jest na tyle silna i mądra, że dopuszcza zwrócenie drugiej osobie wolności, podług myśli, że kochać to także umieć pozwolić odejść. W wierszu pojawia się wzruszająca deklaracja: ,,ja jestem zawsze przy tobie”, wyrażająca bliskość, której nie są w stanie przełamać żadne ponure okoliczności losu. Każdy kolejny wers jest zapewnieniem głębi i trwałości uczucia, którego nie osłabia nawet upływ czasu. Miłość jest na tyle potężna, że nie wymaga wzajemności, jest bezwarunkowa i skłonna rozbłysnąć na nowo, nawet przy spotkaniu po latach. Wiersz Boya, ma nostalgiczny charakter w przeciwieństwie do ,,***(Zwrócono mi moje serce)”, w którym Maria Pawlikowska-Jasnorzewska zwraca uwagę na inny aspekt rozstań. W paru krótkich wersetach, wyraża niemalże zdziwienie kondycją własnego serca, które dopiero co odzyskane dostarcza nowej wiedzy o sobie. Z wiersza wybrzmiewa nadzieja, że dopóki mamy serce, dopóty jesteśmy zdolni do miłości, niezależnie od wszelkich wcześniejszych, naznaczających nas doświadczeń. Można byłoby zapytać – po co czytać wiersze o rozstaniu? Po to, aby zyskiwać różne perspektywy na to samo. Rozstanie, rozstaniu nierówne, u źródeł każdego leży inna przyczyna. Poezja pozwala oswoić nam się z trudną sytuacją i dodaje otuchy. Czytając, zyskujemy świadomość, że nie jesteśmy sami w tym, co nam się przytrafiło.

smutne wierszyki o rozstaniu